...5 maja 1996 r. w II lidze (obecnie I liga) Lublinianka pokonała na wyjeździe Cracovie Kraków 1:0. Mecz był dość specyficzny ponieważ pod koniec miejscowa publiczność zaczęła dopingować Lubliniankę wyrażając w ten sposób dezaprobatę wobec poczynań swojego zespołu?

Umiarkowany optymizm

Po wieloletniej przerwie Lublinianka zagościła znów w trzeciej lidze piłkarskiej. To wprawdzie czwarty szczebel futbolowej hierarchii, ale dla sympatyków lubelskiej jedenastki i tak był to bardzo ważny moment. Runda jesienna przyniosła kilka rozczarowań, ale finalnie należy ją ocenić pozytywnie – Lublinianka zajmuje bezpiecznie miejsce w tabeli i plasuje się najwyżej z beniaminków.

Jednak rewolucja

Włodarze klubu po awansie zapowiadali zrównoważoną politykę transferową, bez wielkiej rewolucji kadrowej. Sytuacja wymusiła jednak całkiem sporą ilość zmian i do trzeciej ligi przystępowała zupełnie inna Lublinianka niż ta, która uzyskała awans. Jeszcze pod koniec czwartoligowego sezonu klub opuścił Erwin Sobiech, który wyjechał do pracy w Danii. Nikogo nie trzeba było przekonywać jak wielkie to osłabienie. Kolejnym ciosem dla kibiców Lublinianki była decyzja kapitana, Macieja Sebastianiuka, który zrezygnował z dalszej gry. Jak sam mówił – nie zakończył kariery definitywnie, ale sprawy prywatne i inne kwestie wpłynęły na taki a nie inny obrót spraw. Z Wieniawą pożegnali się też m.in. Andrzej Zdunek, Marcin Mańka, Damian Ścibior, Jacek Wójcik czy Maciej Borowiński. Do innych klubów wypożyczono Kamila Kowalskiego i Kamila Cękałę.
Po stronie zysków widniały z kolei nazwiska Piotra i Kamila Styżejów, Marcina Zapała, Matheusa Caminhy, Karola Ręby i Adriana Ligienzy. Wydawało się, że wszystkie pozycje zostały odpowiednio zabezpieczone i drużyna ze sporymi nadziejami przystępowała do nowego sezonu.

Falstart w siedem dni
W pierwszej kolejce do Lublina przyjechała Stal Sanok, której start w rozgrywkach wisiał na włosku i ważył się do ostatniej chwili. Drużyna jednak zebrała się i na „dzień dobry” zawitała na Wieniawę. Wszyscy liczyli na łatwe trzy punkty i miłe rozpoczęcie ligi. I wszystkich spotkał srogi zawód. Po fatalnym meczu goście wyjechali z Koziego Grodu z pełną pulą, po wygranej 1:0. Podopieczni Marka Sadowskiego nie zaprezentowali praktycznie żadnego pomysłu na grę. Na głowy piłkarzy spadły ciężkie słowa krytyki – jak pokazała dalsza część sezonu i postawa Stali Sanok – nie do końca zasłużone. Drużyna z Podkarpacia wygrała bowiem „jak leci” wszystkie spotkania w pierwszych sześciu kolejkach. Niestety – już kilka dni po mizernym początku Lublinianka znów musiała przełknąć gorycz porażki. Bardzo dobrze dysponowane Karpaty Krosno odprawiły zielono-biało-czerwonych z bagażem trzech goli. Spory wpływ na wynik meczu miała szybka czerwona kartka Łukasza Gromby. Minęło kolejnych kilka dni i znów w sobotę, znów przed własną publicznością i znów w słabym stylu. Lublianianka przegrała 1:3 z Polonią Przemyśl, mimo że rozpoczęła mecz od prowadzenia. Koszmarne indywidualne błędy zaprzepaściły jednak szansę na punkty. W klubie zrobiło się gorąco, bowiem nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się okrągłego zera w dorobku po trzech kolejkach.

Sytuacja opanowana
Los był jednak dla Lublinianki łaskawy. W 4. kolejce piłkarze trenera Sadowskiego znów grali przed własną publicznością, a ich rywalem był inny beniaminek – Orlęta Łuków. Zakończyło się zwycięstwem 1:0 po szybkiej bramce „Matheo”. Furę dogodnych sytuacji w tym meczu zmarnował Gromba. „Skrzat” nie mógł uznać początku sezonu za udany. Na szczęście jego pudła nie wpłynęły na rozstrzygnięcie meczu z Orlętami. W kolejnej środowej kolejce i kolejnej potyczce z beniaminkiem nie było już tak różowo. Lublinianka grając przez pół meczu z przewagą zawodnika przegrała 0:1 w Przeworsku, z tamtejszym Orłem. Złe duchy szybko wróciły i należało je równie szybko wypędzić. Udało się to zrobić w meczu z Rafinerią Czarni Jasło. Pod nieobecność wykartkowanego Gromby w ataku Lublinianki zagrał nowy nabytek – Kamil Witkowski, który już w trakcie sezonu został dokooptowany do drużyny. Gracz z ekstraklasowym doświadczeniem szarpał, starał się i pokazał niezłe umiejętności – wszystko jednak bez efektu bramkowego. W trakcie meczu poważnej kontuzji kolana doznał Jacek Paździor i wszystko to nie rysowało przed lublinianami wesołego scenariusza. Na szczęście wbrew wszystkiemu mecz z jaślanami udało się wygrać 2:0. Pięknego gola zdobył Ligienza, a poprawił Michał Piechuta – drugi transfer „last minute”. Kolejne dwa mecze Lublinianka także wygrała czym wprawiła swoich kibiców w wielką radość. Szczególnie cenne było zwycięstwo wyjazdowe w Boguchwale. Po przełamaniu niemocy w meczach z drużynami z Podkarpacia, udało się przełamać także passę wyjazdowych porażek. Bramki zdobyli Artur Sadowski i Gromba, czyli ci zawodnicy którzy na początku sezonu najbardziej zawodzili. U siebie z kolei „Duma Lublina” ograła Podlasie Biała Podlaska i to dość gładko, w stosunku 3:1 (prowadząc nawet 3:0).

Znów w odwrocie
Terminarz na przełomie września i października przyniósł jednak ekipie trenera Sadowskiego trudniejsze wyzwania. W trzech kolejnych spotkaniach Lublinianka nie zdobyła żadnego punktu. W Nowej Sarzynie, po średnim meczu skończyło się porażką 0:1. Na Wieniawie było już gorzej – 0:3 ze Stalą Mielec, która na tle dość biernych i ospałych gospodarzy zaprezentowała się jak drużyna z zupełnie innej planety. W Poniatowej, gdzie jako gospodarz gra obecnie Avia Świdnik, zaczęło się obiecująco, bo od prowadzeniu po golu Rafała Krupskiego. Na dodatek prowadzenie to było całkiem zasłużone. Później jednak Łukasz Giza do spółki z trójką sędziowską odebrali Lubliniance jakiekolwiek nadzieje. Skończyło się porażką aż 1:4. Avia była dojrzalsza i skuteczniejsza, ale spory niesmak pozostał, bowiem rozjemcy tego meczu na pewno nie zasłużyli na miano „sprawiedliwych”. Po trzech meczach bez zdobyczy punktowej Lublinianka znów zbliżyła się do strefy spadkowej. Na Wieniawę przyjechały jednak Orlęta Radzyń, czyli zespół idealny na przełamanie. Tak się przynajmniej wydawało. Tymczasem tragicznie grająca Lublinianka w 48 min przegrywała już 0:2…

Zima będzie spokojna
Na szczęście mecz trwa 90 minut. Gospodarze zupełnie niespodziewanie najpierw odrobili straty, a później zadali decydujący cios i ku uciesze wszystkich kibiców wygrali z Orlętami 3:2! Piękny „come back” nie przysłonił jednak faktu, że gra zespołu w tym (jak i w wielu innych meczach) przyprawiała o ból głowy, zębów i innych części ciała. Znacznie lepiej jeśli chodzi o grę było w wyjazdowym meczu z liderem tabeli – Tomasovią. Niestety, po kontrowersyjnym rzucie karnym i festiwalu czerwonych kartek, skończyło się porażką 0:1. Nawet grając w „ósemkę” lublinianie stworzyli w doliczonym czasie gry świetną okazję, ale strzał Piechuty obronił bramkarz Tomasovii. W przedostatnim jesiennym spotkaniu Lublinianka przed własną, nieliczną publicznością, pokonała 1:0 Stal Kraśnik. Absolutny outsider ligowej tabeli długo bronił się, często z dużą dozą szczęścia (piłka stanęła m.in. na linii bramkowej w kałuży). Marznący deszcz, breja na boisku i ujemna temperatura – warunki gry w tym spotkaniu były fatalne. Na szczęście Ligienza huknął w końcówce z rzutu wolnego i zaskoczył bramkarza Stali. Cenne, choć wymęczone trzy punkty trafiły na konto klubu z Wieniawy. Spragnieni ładnej gry Lublinianki mogli wybrać się do Chełma – tam zielono-biało-czerwoni zagrali bodaj najlepszy mecz w całej rundzie, będąc efektownymi i efektywnymi zarazem. Zwycięstwo 3:0 dało w rozrachunku jesieni 21 punktów i 9. miejsce. To z kolei zapewniło spokojną zimę. Wprawdzie już wiadomo, że kilku istotnych zawodników opuści Wieniawę, ale wszyscy są pełni wiary, że nie wpłynie to negatywnie na Lubliniankę. By nie rozdrapywać świeżych ran, pucharowy epizod naszej drużyny przemilczymy.

W kolejnej części podsumowanie statystyczne.


34.kolejka
17 czerwca, 17:30
 
Stal Kraśnik Lublinianka
Stal Kraśnik Lublinianka
 Poz.  Drużyna Mecze Punkty Z-R-P Bramki
  1. Chełmianka Chełm 34 88 28-4-2 105:19
  2. Górnik II Łęczna 34 73 23-4-7 81:47
  3. AMSPN Hetman Zamość 34 72 22-6-6 88:33
  4. Tomasovia Tomaszów Lubelski 34 67 19-10-5 89:34
  5. Stal Kraśnik 34 61 17-10-7 84:45
  6. Kryształ Werbkowice 34 58 18-4-12 57:40
  7. Lewart Lubartów 34 53 14-11-9 63:49
  8. Łada Biłgoraj 34 46 14-4-16 48:56
  9. Powiślak Końskowola 34 45 13-6-15 47:55
  10. Kłos Chełm 34 42 12-6-16 43:55
  11. Lublinianka 34 42 10-12-12 50:48
  12. Włodawianka 34 42 13-3-18 55:69
  13. Victoria Żmudź 34 39 11-6-17 50:63
  14. Polesie Kock 34 38 10-8-16 62:75
  15. POM Iskra Piotrowice 34 35 10-5-19 55:75
  16. Unia Hrubieszów 34 35 10-5-19 41:53
  17. Lutnia Piszczac 34 22 5-7-22 27:77
  18. LKS Milanów 34 3 0-3-31 18:170