...w latach 1922, 1923, 1925, 1926, 1946 i 1947 Lublinianka będąc najlepszym klubem w okręgu lubelskim walczyła na szczeblu centralnym o tytuł Mistrza Polski?

Yes, yes, yes!

Powyższe słowa, wypowiedziane niegdyś przez byłego premiera RP – Kazimierza Marcinkiewicza, najtrafniej opisują uczucia, jakie panują wśród kibiców Lublinianki po premierowym zwycięstwie ich ulubieńców w sezonie 2014/2015. Zespół Modesta Boguszewskiego po bardzo emocjonującym spotkaniu uporał się z Tomasovią Tomaszów Lubelski w stosunku 2:1.

Szkoleniowiec gospodarzy przy zestawianiu pierwszej jedenastki zagrał va banque, wystawiając od pierwszej połowy Kamila Witkowskiego. Były napastnik Cracovii wciąż jest daleki od optymalnej formy, ale pomimo tego zapewnił lublinianom długo wyczekiwany komplet punktów. Zacznijmy jednak od początku, który był dość nerwowy w wykonaniu „Zielono – Biało – Czerwonych”. Po kiksie Marcina Zapała, Tomasovia otrzymała rzut rożny, który z kolei mógł wykorzystać Kamil Groborz. Chwilę później efektownie, acz niecelnie z powietrza uderzał Michał Skiba. W odpowiedzi równie niecelnie z dystansu uderzał Dawid Skoczylas. Kolejne minuty upływały pod znakiem przewagi „Dumy Lublina”, która jednak nie potrafiła udokumentować swojej przewagi bramką. Taki stan rzeczy trwał do 21 minuty. Wówczas kolejny rzut rożny wykonywał Hubert Kotowicz, piłka dotarła do Przemysława Gąsiora, który natychmiast uderzył z woleja. Strzał został zablokowany przez jednego z defensorów, ale na szczęście futbolówka spadła pod nogi Stefana Kucharzewskiego. Kapitan gospodarzy zdecydował się na strzał, którego nie zdołał odbić, skutecznie zasłonięty przez Witkowskiego, Łukasz Bartoszyk. Pomimo objęcia prowadzenia lublinianie nie zamierzali cofnąć się do defensywy i co rusz zatrudniali Bartoszyka. Golkiper Tomasovii wyszedł obronną ręką po strzałach Witkowskiego i Skoczylasa, zaś Kotowicz uderzył wysoko nad poprzeczką. Tomasovia odgryzła się za sprawą celnej główki Arkadiusza Smoły, którą w fantastyczny sposób Zapał przeniósł nad bramką. Od początku sezonu największym problemem lublinian był brak skuteczności. Jak wykorzystywać podbramkowe sytuacji pokazał tuż przed przerwą Witkowski. Popularny „Witek” otrzymał piłkę od Rafała Kursy, spokojnie obrócił się z obrońcą na plecach i precyzyjnie uderzył obok bezradnego Bartoszyka – chapeau bas.

Miejscowi na drugą połowę wyszli nadmiernie rozluźnieni i już w 47 minucie stracili bramkę. Dośrodkowanie Skiby z rzutu rożnego wykorzystał Piotr Joniec, łapiąc kontakt z lublinianami. Po chwili potężnie z 30 metrów uderzył Groborz, ale znów cudowną paradą popisał się świetnie dysponowany Zapał. W 53 minucie gospodarze mogli dobić Tomasovię, ale Witkowskiemu kolokwialnie mówiąc zabrakło „pary” i pomimo dużej przewagi terenu nad obrońcą dał się dogonić Jońcowi tuż przed bramką. Dobrą sytuację miał również Kucharzewski po efektownej podcince Gąsiora, ale skiksował tuż przed wychodzącym Bartoszykiem. Negatywnym bohaterem kolejnych minut był Kotowicz, który najpierw nie wykorzystał świetnego prostopadłego podania Erwina Sobiecha, a następnie niepotrzebnie faulował Jońca, za co został napomniany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Przez ostatni kwadrans lublinianie musieli grać w „dziesiątkę”, ale pomimo tego powinni pokonać Bartoszyka jeszcze co najmniej raz. W 77 minucie Sobiech nie trafił z 30 metrów do, opuszczonej przez golkipera przyjezdnych, bramki. Dogodne sytuacje mieli także Kucharzewski po dwójkowej akcji z Gąsiorem oraz Przemysław Kanarek, któremu zabrakło jednak sił, aby dojść do dobrego podania Sobiecha. Koniec końców lublinianie po bardzo dobrym meczu pokonali Tomasovię. Skuteczność wciąż szwankowała, ale tym razem lublinianie mieli w swoich szeregach Witkowskiego, który swoim doświadczeniem przechylił szalę na lubelską stronę. Przed Lublinianką pracowity tydzień i ciężkie spotkania z Powiślakiem Końskowola (w Pucharze Polski) oraz Resovią.

KS Lublinianka – Tomasovia Tomaszów Lubelski 2:1 (2:0)
Bramki: Kucharzewski 21, Witkowski 45 – Joniec 47

Lublinianka: Zapał – Kanarek, Kursa, Mazurek, Kwiatkowski – Kotowicz, Stępień (46 Ręba), Kucharzewski (86 Gawrylak), Skoczylas (66 Tomczuk), Gąsior – Witkowski (56 Sobiech).
Trener: Modest Boguszewski.

Tomasovia: Ł. Bartoszyk – Bojarczuk, Groborz, Słotwiński, Joniec, Smoła, Hajnas, Byś (64 Kłos), Karwacki (46 Misztal), Raczkiewicz, Skiba.
Trener: Tomasz Orłowski.

Żółte kartki: Kotowicz, Witkowski, Kucharzewski, Tomczuk (Lublinianka), Raczkiewicz, Bojarczuk (Tomasovia).
Czerwona kartka: Kotowicz (Lublinianka) – 75. minuta za drugą żółtą.

Widzów: 200.
Sędziował: Arkadiusz Łaszkiewicz (Zamość).


34.kolejka
17 czerwca, 17:30
 
Stal Kraśnik Lublinianka
Stal Kraśnik Lublinianka
 Poz.  Drużyna Mecze Punkty Z-R-P Bramki
  1. Chełmianka Chełm 34 88 28-4-2 105:19
  2. Górnik II Łęczna 34 73 23-4-7 81:47
  3. AMSPN Hetman Zamość 34 72 22-6-6 88:33
  4. Tomasovia Tomaszów Lubelski 34 67 19-10-5 89:34
  5. Stal Kraśnik 34 61 17-10-7 84:45
  6. Kryształ Werbkowice 34 58 18-4-12 57:40
  7. Lewart Lubartów 34 53 14-11-9 63:49
  8. Łada Biłgoraj 34 46 14-4-16 48:56
  9. Powiślak Końskowola 34 45 13-6-15 47:55
  10. Kłos Chełm 34 42 12-6-16 43:55
  11. Lublinianka 34 42 10-12-12 50:48
  12. Włodawianka 34 42 13-3-18 55:69
  13. Victoria Żmudź 34 39 11-6-17 50:63
  14. Polesie Kock 34 38 10-8-16 62:75
  15. POM Iskra Piotrowice 34 35 10-5-19 55:75
  16. Unia Hrubieszów 34 35 10-5-19 41:53
  17. Lutnia Piszczac 34 22 5-7-22 27:77
  18. LKS Milanów 34 3 0-3-31 18:170