...mecz finałowy o mistrzostwo Polski juniorów pomiędzy Unią Lublin i Wisłą Kraków odbył się w Warszawie w dniu 4 czerwca 1939 r. jako przedmecz Polska - Szwajcaria?

Kilka minut od pełni szczęścia

36. Wielkie Derby Lublina zakończyły się polubownym podziałem punktów. Lublinianka prowadziła od 45 minuty po trafieniu Erwina Sobiecha, ale w końcówce meczu wyrównał Piotr Piekarski.

Spotkanie miało zupełnie niesamowitą jak na lubelskie realia oprawę – odbywało się przy sztucznym świetle pięknej Areny Lublin przy ul. Krochmalnej, w dodatku w porze hiszpańskiego El Clasico. Ponad 6,5 tysiąca kibiców nie robiło sobie nic z faktu, że przed telewizorem można jednocześnie śledzić popisy Leo Messiego i Cristiano Ronaldo i wybrało derby Lublina.

Ekstraklasowa oprawa meczu nie wpłynęła jednak specjalnie na poziom widowiska. Obie drużyny zagrały zgodnie z przynależnością ligową. Trzecioligowy spektakl miał wyraźnego faworyta w ekipie Motoru. Żółto-biało-niebiescy niesieni kapitalnym dopingiem swoich fanów parli do przodu od pierwszych minut. Najwięcej spustoszenia w defensywie Lublinianki siał oczywiście Kamil Stachyra, który przerastał pozostałych zawodników o dwie klasy. Szybko jednak Adrianowi Rębie w poskramianiu „Kapiego” pomagać zaczął Wojciech Gawrylak, który do spółki z popularnym „Atomem” rozegrał wyborną partię. Ataki Motoru trwały, ale nie przynosiły żadnych wymiernych efektów. Gospodarze grali bardzo niedokładnie i brakowało im pomysłu na sforsowanie defensywnie nastawionej drużyny Lublinianki.

Wszystko zmieniło się w 45 minucie. Sporo miejsca około 25 metrów od bramki Pawła Lipca miał Erwin Sobiech. Kapitan Lublinianki, który rozgrywał dobre spotkanie, przymierzył w swoim stylu, a piłka po odbiciu od dalszego słupka bramki, ugrzęzła po chwili przy jej krótkim. Lipiec był bliski sparowania uderzenia, ale mu się to nie udała. Zawodnicy trenera Modesta Boguszewskiego oszaleli ze szczęścia, a sędzia od razu zakończył pierwszą połowę!

Po zmianie stron Motor przycisnął jeszcze mocniej, a zielono-biało-czerwoni jeszcze głębiej cofnęli się, wyczekując na kontry. By wyprowadzić dobry szybki atak, potrzeba jednak dokładności w podaniach. Tej w wykonaniu Lublinianki nie uświadczyliśmy i pod bramką Lipca nie działo się zupełnie nic. Vis a vis było coraz goręcej, choć większość akcji Motoru to podania na prawą stronę do świetnie grającego Roberta Kazubskiego i wrzutki tego zawodnika. Czas płynął, a Motor nie umiał zdobyć gola na 1:1.

W 84 min Motorowcy rozegrali rzut rożny na krótko – piłkę w narożniku pola karnego otrzymał Piotr Piekarski i wykorzystując fakt, że jest niepilnowany uderzył z całej siły lewą nogą. Zasłonięty Marcin Zapał wpuścił piłkę do bramki przy krótkim słupku, co na pewno w pewnym stopniu obciąża jego konto. Fani Motoru mieli wreszcie powody do satysfakcji, a podopieczni Mariusza Sawy ruszyli do przodu by zgarnąć całą pulę. Właśnie wtedy nadarzyły się okazję do skontrowania faworyta i wywiezienia z Krochmalnej pełnej puli. Oleg Rovbel minimalnie się pomylił, a w jeszcze lepszej sytuacji Przemysław Gąsior zamiast lobować wychodzącego Lipca, zdecydował się na strzał gorszą lewą nogą – efekt można było przewidzieć.

Dzielnie grająca Lublinianka dowiozła jednak do końca remis, co i tak można uznać za skromny sukces, zwłaszcza biorąc pod uwagę przedmeczowe spekulacje ekspertów, z których jasno wynikało, że zielono-biało-czerwoni są bez szans, czy jak chcieliby niektórzy – w Lublinie jest tylko Motor. Ten mecz pokazał, że w Kozim Grodzie jest także inny zespół na trzecioligowym poziomie, który wprawdzie nie nawiązał równorzędnej walki z rywalem jeśli chodzi o kreowanie gry, ale skutecznie realizował swoje założenia, a dzięki fantastycznej bramce swojego kapitana był nawet bliski sensacyjnego zwycięstwa. Po tym meczu serca fanów Lublinianki mogły zapłonąć z dumy, a piłkarzom i trenerom należą się wielkie brawa. Lubelski tuz stracił dwa punkty i choć jedno oczko niespecjalnie przybliżało Lubliniankę do utrzymania, to pokazało raz jeszcze bardzo dobitnie, że w zespole drzemią duże możliwości i przy drobnych korektach personalnych, wiosna może być pasmem zwycięstw. Zanim nastąpią jednak przetasowania „Duma Lublina” ma przed sobą serię gier, w których po prostu trzeba wygrywać – to mecze głównie z bezpośrednimi rywalami do walki o utrzymanie i jeszcze mocniej musimy ścisnąć kciuki za naszych pupili.

Motor Lublin – Lublinianka 1:1 (0:1)
Piekarski 84 – Sobiech 45

Motor: Lipiec – Kazubski, Komor, Falisiewicz, Kosiarczyk (69 Brudz) – Stachyra, Król, Piekarski, Mroczek (46 Gąsiorowski) – Majewski (74 Czułowski), Myśliwiecki (46 Wolski). Trener: Mariusz Sawa

Lublinianka: Zapał – Kwiatkowski, Mazurek, Kanarek, Ręba – Kucharzewski (88 Rovbel), Gawrylak, Zabielski (90 Stępień), Sobiech (69 Gąsior), Kotowicz – Witkowski (56 Skoczylas). Trener: Modest Boguszewski

Żółte karki: Król, Komor (Motor)
Sędziował: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin)
Widzów: 6500

Lista instytucji i osób, które zasłużyły na czerwoną kartkę dopiero w przygotowaniu.


34.kolejka
17 czerwca, 17:30
 
Stal Kraśnik Lublinianka
Stal Kraśnik Lublinianka
 Poz.  Drużyna Mecze Punkty Z-R-P Bramki
  1. Chełmianka Chełm 34 88 28-4-2 105:19
  2. Górnik II Łęczna 34 73 23-4-7 81:47
  3. AMSPN Hetman Zamość 34 72 22-6-6 88:33
  4. Tomasovia Tomaszów Lubelski 34 67 19-10-5 89:34
  5. Stal Kraśnik 34 61 17-10-7 84:45
  6. Kryształ Werbkowice 34 58 18-4-12 57:40
  7. Lewart Lubartów 34 53 14-11-9 63:49
  8. Łada Biłgoraj 34 46 14-4-16 48:56
  9. Powiślak Końskowola 34 45 13-6-15 47:55
  10. Kłos Chełm 34 42 12-6-16 43:55
  11. Lublinianka 34 42 10-12-12 50:48
  12. Włodawianka 34 42 13-3-18 55:69
  13. Victoria Żmudź 34 39 11-6-17 50:63
  14. Polesie Kock 34 38 10-8-16 62:75
  15. POM Iskra Piotrowice 34 35 10-5-19 55:75
  16. Unia Hrubieszów 34 35 10-5-19 41:53
  17. Lutnia Piszczac 34 22 5-7-22 27:77
  18. LKS Milanów 34 3 0-3-31 18:170