...Adam Piekutowski jest wychowankiem Lublinianki?

Beniaminek wypunktowany

Pokonanie słabego jak piwo „Karmi” beniaminka z Milanowa było dla Lublinianki obowiązkiem. Mimo że w pierwszej połowie gra podopiecznym Grzegorza Białka szła jak po grudzie, ostatecznie udało się zwyciężyć 4:0. Oby był to dobry prognostyk przed znacznie cięższymi ligowymi bojami.

Lublinianka pierwszą dogodną okazję stworzyła sobie w 6. minucie. Prostopadłe podanie Rafała Stępnia trafiło do Mateusza Kłyka, ale ten uderzył fatalnie, mówiąc w żargonie piłkarskim wręcz „złamał piłkę”. Warto podkreślić, że w pierwszej odsłonie przyjezdni z Milanowa radzili sobie całkiem odważnie, czego przykładem była akcja z 10. minuty. Na strzał z boku pola karnego zdecydował się Bartosz Trościańczyk, ale nie wcelował w światło bramki. Pięć minut później Stępień skopiował „wyczyn” Kłyka z początku meczu, także nieczysto trafiając w futbolówkę. Po kilku minutach swoje szanse mieli środkowi pomocnicy Lublinianki, ale Erwin Sobiech trafił w środek bramki, a Andrzej Gutek po akcji Sobiecha minimalnie się pomylił, strzelając lewą nogą zza „szesnastki”.

Po kolejnym kwadransie nieporadności z obu stron, w końcu padł gol na 1:0. Jeden z obrońców LKS-u skiksował, prezentując piłkę Stępniowi. Ten z lekkimi kłopotami ją opanował, „nawinął” rywala na zwód i wyłożył piłkę do Piotra Stefańskiego. Wracający do Lublinianki skrzydłowy z Radomia uderzył bez namysłu i pokonał Norberta Łukaszuka.

Dwie minuty przed przerwą goście mogli wyrównać, ale po bombie z woleja w wykonaniu Krystiana Łotysa, jak długi w bramce Lublinianki wyciągnął się jego imiennik – Krupa. Piłka została zbita na rzut rożny, ale nie po raz pierwszy w tej połowie podopieczni grającego trenera Sebastiana Magiera pokazali, że stać ich na przebłyski niezłej gry. W żadnym wypadku nie może to jednak zaciemnić obrazu drużyny z Milanowa. Ten był bardzo mizerny, a najlepszą egzemplifikacją była druga połowa spotkania.

Już trzy minuty po zmianie stron Stefański miał znakomitą okazję na zdobycie drugiej bramki, ale przegrał pojedynek z Łukaszukiem. Niespodziewanie minutę później mogło być 1:1, ale Kamil Bogucki w niezłej sytuacji wyraźnie się pomylił. Zielono-biało-czerwoni jeszcze raz wyciągnęli pomocną dłoń do przyjezdnych w 60. minucie. Po dwóch kolejnych „babolach” obrońców przed szansą stanął Mariusz Lecyk. Zawodnik minął Krupę i z ostrego kąta strzelał do pustej bramki. Uderzył jednak za słabo i wracający Kosiarczyk naprawił swój błąd. Był to ostatni moment, w którym kibice Lublinianki mogli martwić się o wynik końcowy.

Ostatni kwadrans to popis skuteczności gospodarzy, którzy wyraźnie górowali nad rywalem fizycznie. Najwyraźniej piłkarze beniaminka nie byli gotowi na 90 minut gry na wysokich obrotach, na dużym boisku w Lublinie. W 78. minucie Sobiech posłał dokładną centrę z rzutu wolnego, a niepilnowany Bartłomiej Jezior umieścił piłkę w bramce. Sobiech do asysty dorzucił jeszcze dwa gole. Pierwszego zdobył w 81. minucie, kiedy to przejął dalekie podanie z głębi pola, wyszedł na spotkanie z Łukaszukiem, a następnie zaskoczył go uderzeniem od poprzeczki. Bramka naprawdę przedniej urody, która przy okazji ostatecznie rozbiła zespół rywali. W końcówce poczynania LKS-u przypominały już raczej grę zespołu z A-klasy. W 90. minucie Sobiech otrzymał piłkę od Gutka i płaskim strzałem pokonał Gabriela Wołowika, który w 84. minucie zastąpił w bramce Łukaszuka. Sędzia asystent sygnalizował pozycję spaloną, ale arbiter główny trafnie wychwycił, że akcję palił Kewin Okoń, a nie strzelający Sobiech. Moment konsternacji na trybunach, konsultacja sędziów i wskazanie na środek boiska. Lublinianka zdobyła czwartego i ostatniego gola, definitywnie pieczętując zwycięstwo nad czwarto ligowymi nowicjuszami.

Rozmiary zwycięstwa mogą cieszyć, ale długimi momentami w tym meczu gra Lublinianki wyglądała tak, jakby ktoś złośliwie sypał piasek w tryby. Na pewno nie byli to rywale, którzy akurat pozwalali miejscowym na bardzo wiele. Tego meczu nie ma jednak co roztrząsać – pewne zwycięstwo to chwilowy zastrzyk optymizmu, a dużo lepszą weryfikacją aktualnych możliwości ekipy Grzegorza Białka będzie niedzielny mecz w Lubartowie.

Lublinianka – LKS Milanów 4:0 (1:0)
Stefański 35, Jezior 78, Sobiech 81, 90

Lublinianka: Krupa – Dzyr, Kosiarczyk, Paździor, Jezior – Stefański (84 Muszyński), Kamola (64 Okoń), Gutek, Sobiech, Stępień (82 Prus) – Kłyk (68 Marzęda).
Pozostali rezerwowi: Żuber, Jesionek, Ręba.
Trener: Grzegorz Białek.

LKS: Łukaszuk (84 Wołowik) – Puła (82 Ł. Jaszczuk), Bobruk (75 Sternik), B. Jaszczuk, Daszczyk – Bogucki, Magier, Zarzecki, K. Łotys, Trościańczyk (68 Rostek) – Lecyk.
Pozostały rezerwowy: K. Jaszczuk.
Trener: Sebastian Magier.

Żółte kartki:
Gutek, Sobiech (L),
Sędziował: Paweł Tucki (Zamośc)
Widzów: 200


34.kolejka
17 czerwca, 17:30
 
Stal Kraśnik Lublinianka
Stal Kraśnik Lublinianka
 Poz.  Drużyna Mecze Punkty Z-R-P Bramki
  1. Chełmianka Chełm 34 88 28-4-2 105:19
  2. Górnik II Łęczna 34 73 23-4-7 81:47
  3. AMSPN Hetman Zamość 34 72 22-6-6 88:33
  4. Tomasovia Tomaszów Lubelski 34 67 19-10-5 89:34
  5. Stal Kraśnik 34 61 17-10-7 84:45
  6. Kryształ Werbkowice 34 58 18-4-12 57:40
  7. Lewart Lubartów 34 53 14-11-9 63:49
  8. Łada Biłgoraj 34 46 14-4-16 48:56
  9. Powiślak Końskowola 34 45 13-6-15 47:55
  10. Kłos Chełm 34 42 12-6-16 43:55
  11. Lublinianka 34 42 10-12-12 50:48
  12. Włodawianka 34 42 13-3-18 55:69
  13. Victoria Żmudź 34 39 11-6-17 50:63
  14. Polesie Kock 34 38 10-8-16 62:75
  15. POM Iskra Piotrowice 34 35 10-5-19 55:75
  16. Unia Hrubieszów 34 35 10-5-19 41:53
  17. Lutnia Piszczac 34 22 5-7-22 27:77
  18. LKS Milanów 34 3 0-3-31 18:170