Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Lublinianka - Orlęta Radzyń Podlaski
Autor Wiadomość
miki
Tylko KS Lublinianka



Klub: Lublinianka
Skąd: Czechów
Wysłany: 2012-10-14, 15:46   

Lubliner napisał/a:
A co z Witkowskim? Jakiejś kontuzji się nabawił wczoraj?

Coś z głową miał po jednym ze starć i odwieźli go do szpitala. Ktoś mówił mi, że ponoć coś z nosem, ale to niesprawdzone info.
_________________
Czy staruszek czy małolat każdy śpiewa KS gola!!!!
 
Makary
88888888



Klub: Lublinianka Lublin
Skąd: Wschód
Wysłany: 2012-10-15, 02:20   

Cytat:
Lublinianka pokonała 3:2 Orlęta Radzyń Podlaski

Piłkarze Lublinianki pokonali przed własną publicznością Orlęta Radzyń Podlaski 3:2. Podopieczni Marka Sadowskiego przegrywali już 0:2 i mało kto wierzył, że uda się im odrobić straty. Tymczasem lublinianie pokazali charakter i wywalczyli bezcenne trzy punkty.

Sobotnie spotkanie było bardzo ważne dla obydwu drużyn. Lublinianka, która na własnym stadionie gra bezkompromisowo (trzy wygrane i trzy przegrane) chciała oddalić się od zespołów z dolnej części tabeli. Tym bardziej, że podopieczni Marka Sadowskiego w trzech ostatnich kolejkach nie zdobyli nawet punktu. Natomiast goście po zatrudnieniu nowego trenera Sławomira Adamusa, najpierw wygrali z Chełmianką, ale następnie ulegli Stali Sanok i Karpatom Krosno. Radzynianie przed derbami zajmowali trzecie miejsce od końca i chcieli wydostać się ze strefy spadkowej. Obydwa zespoły miały spore kłopoty kadrowe. W szeregach gospodarzy zabrakło m.in. kontuzjowanego Jacka Paździora, a chory był Mateusz Majewski.

Goście musieli sobie radzić bez pauzujących za kartki Rafała Borysiuka i Patryka Szymali, oraz kontuzjowanych Roberta Kazubskiego, Michała Sobiczewskiego i Marka Leszkiewicza. Warto też dodać, że dwaj piłkarze z Lublina Kamil Witkowski i Łukasz Gromba, grali kiedyś w Radzyniu Podlaskim.

Starcie trzecioligowców zaczęło się od strzału zawodnika gospodarzy Adriana Ligienzy, ale Krzysztof Stężała, bramkarz Orląt bez problemów złapał piłkę. Następnie było dużo walki w środku pola, a sytuacji do strzelenia bramek praktycznie nie było. Goście wykonywali kilka rzutów rożnych, ale nie dawały one spodziewanych efektów. W 17 minucie boisko musiał opuścić Witkowski, który doznał kontuzji. Zastąpił go Matheus. Emocji było jednak jak na lekarstwo. Z boiska wiało nudą. Zmarzniętych kibiców rozgrzał tylko strzał Przemysława Grajka z 18 metrów, wybroniony przez Marcina Zapała. I przyszła 45 min, w której okazało się jak mocną bronią mogą być stałe fragmenty gry. Rzut rożny wykonywał Paweł Pliszka, a piłkę do siatki z najbliższej odległości skierował Adrian Zarzecki.

Zaraz po zmianie stron goście zadali drugi cios. Po akcji Konrada Króla, formalności dopełnił Wojciech Hołoweńko i było 0:2. Wydawało się, że Orlęta spokojnie dowiozą dwubramkowe prowadzenie, ale nadzieję miejscowym przywrócił Ligienza. Gospodarze przycisnęli. W 67 min pomocnik Lublinianki kapitalnym strzałem w okienko zmniejszył straty. Pięć minut później Ligienza praktycznie sam doprowadził do wyrównania. Po jego dośrodkowaniu Daniel Wróblewski głową skierował piłkę do własnej bramki.

Popis Ligienzy trwał, ale po jego kolejny uderzeniu dobrze interweniował bramkarz z Radzynia Podlaskiego. Niecelnie strzelał też Michał Boniaszczuk, a Michał Piechuta posłał piłkę nad poprzeczką.

W 83 min miejscowi wyszli na prowadzenie. Matheus zagrał piłkę do Karola Ręby, a ten skierował ja do siatki, ustalając końcowy wynik spotkania.

Lublinianka - Orlęta Radzyń Podlaski 3:2 (0:1)
Bramka: Ligienza 67, Wróblewski 72 samobójcza, Ręba 83 - Zarzecki 45, Hołoweńko 52
Żółte kartki: Mazurek - Król, Grajek, Wróblewski
Sędziował: Arkadiusz Łaszkiewicz z Zamościa
Widzów: 250
Lublinianka: Zapał - Boniaszczuk, Mazurek, Krupski, K. Ręba, Ozimek (65 A. Ręba), Ligienza, Stępień (46 Gołociński), Jeż (60 Piechuta), Witkowski (17 Matheus), Gromba. Trener: Marek Sadowski
Orlęta: Stężała - Wróblewski, Zarzecki, Nowik, Zmorzyński, Ptaszyński, Grajek, Struk, Król, Pliszka (82 Struski), Hołoweńko. Trener: Sławomir Adamus

PUKUS - Kurier Lubelski
http://www.kurierlubelski...laski,id,t.html
_________________
"The truth is incontrovertible, malice may attack it, ignorance may deride it, but in the end; there it is."
 
Makary
88888888



Klub: Lublinianka Lublin
Skąd: Wschód
Wysłany: 2012-10-15, 02:23   

Cytat:
Lublinianka - Orlęta Radzyń 3:2, wrócili z dalekiej podróży

Lublinianka przerwała passę trzech porażek z rzędu. Drużyna Marka Sadowskiego pokonała Orlęta Radzyń Podlaski 3:2.

I trzeba przyznać, że gospodarze dokonali dużej sztuki. Tuż przed końcem pierwszej połowy Adrian Zarzecki dał prowadzenie gościom po strzale z najbliższej odległości.

Kiedy w 49 minucie Wojciech Hołoweńko wykorzystał podanie Konrada Króla i trafił na 0:2 wydawało się, że Lublinianka nie będzie w stanie już się podnieść.

I długo się na to zanosiło, bo gospodarze nie potrafili zagrozić bramce rywali. Aż do 67 minuty. Wówczas Mariusz Gołociński ograł Daniela Wróblewskiego i dośrodkował w pole karne. Tam w idealnym miejscu znalazł się Adrian Ligienza i pięknym strzałem z woleja zdobył kontaktowego gola.

Ekipa z Lublina złapała wiatr w żagle i uwierzyła, że nie wszystko jest jeszcze stracone. Miejscowi przejęli inicjatywe i cały czas atakowali bramkę Krzysztofa Stężały.

W 72 minucie pecha miał Wróblewski, bo po dośrodkowaniu przeciwników głową wpakował piłkę do własnej bramki. To jednak nie wystarczyło piłkarzom trenera Sadowskiego, którzy za wszelką cenę postanowili zdobyć trzy punkty.

W 82 minucie Lublinianka przeprowadziła świetną kontrę, którą sfinalizował zamykający akcję Karol Ręba. Dobrze w pole karne zagrał mu jednak Matheo, a Ręba z ostrego kąta ustalił wynik na 3:2.

Goście po stracie pierwszego gola kompletnie oddali inicjatywę i nie potrafili stworzyć żadnego zagrożenia pod bramką Marcina Zapała.

- To było sztuką przegrać ten mecz. Pierwszy gol rywali dał im wiarę, a nas dobił. Swoje zrobił też gol samobójczy. Najgorsze jest to, że w 65 minucie po prostu przestaliśmy grać. I chociaż miałem ograniczone pole manewru przy wyborze składu to tak nie możemy się w ten sposób tłumaczyć. Przeciwnik walczył o każdą piłkę do końca, a u nas znowu tego zabrakło - mówi trener zespołu z Radzynia Sławomir Adamus.

- W pierwszej połowie moi piłkarze chyba się przestraszyli tego spotkania. W ogóle nie graliśmy w piłkę. A do tego straciliśmy gole po kardynalnych błędach obrony. Poza Adrianem Ligienzą ciężko było kogokolwiek wyróżnić. Wyglądało na to, że nikomu nie chce się grać. Ostatnie 30 minut było zupełnie inne. Wlaśnie tego wymagam od chłopaków. Cieszę się, że byliśmy w stanie się podnieść - przekonuje Marek Sadowski.

Lublinianka Lublin - Orlęta Radzyń Podlaski 3:2 (0:1)

Bramki: Ligienza (67), Wróblewski (72-samobójcza), K. Ręba (82) - Zarzecki (45), Hołoweńko (49).

Dziennik Wschodni
http://www.dziennikwschod...LKA03/121019749
_________________
"The truth is incontrovertible, malice may attack it, ignorance may deride it, but in the end; there it is."
 
Makary
88888888



Klub: Lublinianka Lublin
Skąd: Wschód
Wysłany: 2012-10-15, 02:25   

Cytat:
Po nieco ponad godzinie rywalizacji pomiędzy Lublinianką-Wieniawą a radzyńskimi Orlętami wszystko wskazywało na to, iż lublinianie przegrają czwarty raz z rzędu. Orlęta wyszły na prowadzenie tuż przed gwizdkiem sędziego oznajmiającym koniec pierwszej połowy. Adrian Zarzecki wykorzystał dośrodkowanie Pawła Pliszki i z bliskiej odległości pokonał bramkarza miejscowych. Gol do „szatni” wyraźnie zmotywował radzynian, z kolei wpłynął niekorzystnie na poczynania Lublinianki. Cztery minuty po wznowieniu gry w drugiej odsłonie wynik meczu podwyższył Wojciech Hołoweńko. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się wygraną gości, niespodziewanie bramkę kontaktową zdobył Adrian Ligienza. Trafienie dodało animuszu podrażnionej ekipie trenera Sadowskiego. W 72. minucie Daniel Wróblewski wpakował piłkę do własnej bramki. Ostatni cios piłkarzom z Radzynia zadał w 82. minucie Karol Ręba, finalizując szybką kontrę własnego zespołu. Tym samym Orlęta poniosły dziewiątą porażkę w lidze. Drużyna kompletnie nie przypomina ekipy chociażby z poprzedniego sezonu, dlatego zimowy okres przygotowawczy będzie bardzo pracowity dla trenera Adamusa. Zmiany w Radzyniu są po prostu potrzebne i nieuniknione.

Lubgol
http://lubgol.pl/news,584...gon-lublinianki
_________________
"The truth is incontrovertible, malice may attack it, ignorance may deride it, but in the end; there it is."
 
Makary
88888888



Klub: Lublinianka Lublin
Skąd: Wschód
Wysłany: 2012-10-15, 02:29   

Cytat:
Sztukmistrzowie z Radzynia. Lublinianka - Orlęta Radzyń Podlaski 3:2

Często mówi się, że cierpliwość kibica jest niewyczerpana, lecz po takich meczach, jak dzisiejszy nawet najwierniejszym sympatykom opadają ręce. Prowadzić 2:0 na 23 minuty przed końcem zawodów i przegrać 2:3? Doprawdy rzadka sztuka, ale właśnie „biało-zielonym” udało się jej dokonać. Poza tym, niestety znów przekonaliśmy się, że Orlęta nie tworzą zespołu. Na boisko wybiegają piłkarze, którzy indywidualnie prezentują całkiem sporą wartość, lecz jako drużyna nie zdają egzaminu. W kryzysowym momencie radzynianie ponownie okazali się bezradni jak dzieci – zwiesili głowy, nie poderwali się do walki i spokojnie „przyjęli” trzybramkową karę od przeciwnika. Naprawdę smutno na to patrzeć, ponieważ przy Warszawskiej jest potencjał, by stworzyć ekipę na miarę ligowej czołówki.

Pierwsza odsłona sobotniego meczu była – mówiąc wprost – żenująco słabym widowiskiem niegodnym trzeciego frontu. Takiej liczby niecelnych podań i strat nie pamiętali nawet najstarsi kibice z Radzynia. Dość powiedzieć, że do 45. minuty zaobserwowaliśmy jedynie dwie sytuacje godne odnotowania. Na samym początku zawodów Adrian Ligienza przymierzył zza pola karnego w rękawice Krzysztofa Stężały, natomiast w 26. minucie Przemysław Grajek zakończył ładną akcję gości uderzeniem z 20m. Po próbie pomocnika Orląt piłka odbiła się jeszcze od rywala, ale Marcin Zapał stosunkowo pewnie chwycił futbolówkę.

Prawdziwe emocje rozpoczęły się dopiero na chwilę przed przerwą. Sygnał do ataku dał gościom Wojciech Hołoweńko, który wykorzystał prostą stratę lublinian w defensywie i znalazł się sam na sam z golkiperem. Napastnik gości strzelił z kilkunastu metrów, ale uczynił to zbyt lekko. W efekcie, powracający Łukasz Mazurek uratował sytuację wybiciem sprzed linii bramkowej. Co się odwlecze, to nie uciecze. Tuż potem Paweł Pliszka zacentrował z narożnika boiska, zaś w polu karnym najsprytniej zachował się Adrian Zarzecki i z bliska umieścił piłkę w siatce. Obrońca Orląt zamknął dośrodkowanie płaskim strzałem w róg, dając radzynianom prowadzenie.

Na początku drugiej połowy nastroje kibiców gości stały się wręcz szampańskie. Konrad Król znakomicie przedarł się lewym skrzydłem, a następnie idealnie wyłożył piłkę Wojciechowi Hołoweńce. Adresatowi podania wystarczyło tylko dostawić stopę i z bliska kopnąć do siatki. Chwilę później miejscowi odpowiedzieli „główką” najlepszego na boisku Adriana Ligienzy (wprost w ręce bramkarza), lecz to było wszystko, jeśli chodzi o poczynania Lublinianki. Wydawało się, że „biało-zieloni” pewnie kontrolują przebieg zawodów i po prostu nie ma szans, by stała im się w tym meczu jakakolwiek krzywda.

Jak to jednak bywa w przypadku Orląt, logika nie okazała się najlepszym doradcą. W 67. minucie gospodarze powrócili do gry po kapitalnym uderzeniu Adriana Ligienzy. Pomocnik miejscowych zamknął centrę Mariusza Gołocińskiego pięknym strzałem z powietrza z kilkunastu metrów. Krzysztof Stężała nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia – mógł tylko obserwować, jak piłka wpada w górny róg. Tuż potem goście przeprowadzili natychmiastowy atak, lecz Konradowi Królowi wyraźnie zabrakło precyzji w polu karnym. I to właściwie tyle ze strony przyjezdnych, bowiem odtąd oglądaliśmy wyłącznie szarże rywali. Z każdą kolejną minutą radzynianie grali mniej pewnie, jakby sami prosząc się o kłopoty. Na efekty takiej postawy nie trzeba było długo czekać. Przy uderzeniu z bliska Mariusza Gołocińskiego defensywa Orląt zdołała się jeszcze wybronić, lecz w 72. minucie wynik brzmiał 2:2. Daniel Wróblewski popełnił fatalny błąd po dośrodkowaniu Michała Piechuty i pokonał głową własnego bramkarza.

Nieszczęście? Na pewno tak, ale właśnie w tym momencie oczekiwalibyśmy, że w drużynie z Radzynia znajdzie się ktoś, kto „pozbiera” boiskowe towarzystwo w jedną całość. Kto krzyknie, da sygnał do walki i pozytywnie wpłynie na kolegów. Niestety – jeśli tonąć, to na całego i ze zwieszonymi głowami.

W końcówce meczu Lublinianka złapała „wiatr w żagle” i poczuła, że ten mecz da się wygrać. Miejscowi byli bliscy trafienia na 3:2 już w 74. minucie, ale tym razem Krzysztof Stężała świetnie poradził sobie z uderzeniem Adriana Ligienzy z dystansu. Za moment gospodarze kontynuowali ostrzał – najpierw Michał Boniaszczuk niecelnie przymierzył w zamieszaniu podbramkowym, a następnie Michał Piechuta huknął z 17m tuż nad poprzeczką. Udało się wreszcie w 83. minucie. Pochodzący z Brazylii Matheus znakomicie zwiódł obrońcę i ruszył lewą stroną pola karnego, by po chwili wystawić piłkę Karolowi Rębie. Adresat podania strzelił z bliska do siatki i kibice na Wieniawie oszaleli ze szczęścia. Gracze Orląt mogli tylko ukryć twarze w dłoniach, zresztą już po raz n-ty w obecnej rundzie.

Dokąd zmierzasz, radzyński zespole? To pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi.




Lublinianka – Orlęta Radzyń Podlaski 3:2 (0:1)

Bramki: Ligienza 67, Wróblewski (samobójcza) 72, Karol Ręba 83 – Zarzecki 45, Hołoweńko 48

Lublinianka: Zapał - Boniaszczuk, Mazurek, Krupski, Karol Ręba, Ozimek (64 Adrian Ręba), Ligienza, Stępień (46 Gołociński), Jeż (59 Piechuta), Gromba, Witkowski (18 Matheus)

Orlęta: Stężała – Wróblewski, Zarzecki, Nowik, Zmorzyński, Ptaszyński, Grajek, Struk, Król, Pliszka (87 Struski), Hołoweńko

Żółte kartki: Mazurek, Gromba – Król, Grajek, Wróblewski

Sędziował: Arkadiusz Łaszkiewicz (Zamość)

Widzów: 300




TRENERSKI DWUGŁOS:


Marek Sadowski (Lublinianka-Wieniawa): - Dopiero w końcówce moja drużyna pokazała to, czego się od niej wymaga. Potrzeba nam jeszcze dużo pracy, ale chcę pochwalić chłopców za ambicję, bo włożyli dużo serca w ten mecz. Straciliśmy gole po kardynalnych błędach w obronie, ale cóż – mówimy, tłumaczymy sobie kwestię rozgrywania piłki przez obrońców. Oni to rozumieją, lecz podczas meczu wracają stare błędy. Potrzeba czasu, żeby stworzyć zespół z chłopców, którzy grali dotąd w czwartej i piątej lidze. Materiał jest fajny, będziemy to konsekwentnie budowali. Co sądzę o postawie zespołu w pierwszej połowie? Moi zawodnicy przestraszyli się meczu. Przestraszyli się odpowiedzialności, nikt nie brał na siebie gry poza Adrianem Ligienzą. Boczni obrońcy to już w ogóle katastrofa. Nie było zawodnika, który chciałby grać, generalnie wszyscy nie podołali zadaniu. Mówimy przecież o koncentracji, ale mówić i realizować to dwie zupełnie różne sprawy. Rafał Krupski miał kryć przy stałych fragmentach Adriana Zarzeckiego i Adrian znalazł się bez opieki. Dlaczego? Rafał potem mówi mi w przerwie, że on nie wie, który to Zarzecki. Jest to po prostu nieprawdopodobne – chłopak gra przez pół meczu i nie wie, kogo ma kryć. Zupełnie tego nie rozumiem. Co sądzę o dzisiejszej postawie Orląt? Wrócę jeszcze do sytuacji z lipca, gdy byliśmy szczęśliwi, że wygraliśmy w Radzyniu w sparingu. Wydawało nam się wtedy, że mamy już zespół, bo przecież pokonaliśmy czwartą drużynę trzeciej ligi. Dzisiaj jest to jednak inna ekipa, gra tam dużo młodych zawodników. Ja już przekonałem się, że ci młodzi są potrzebni, ale gdy jest ich zbyt wielu i nie ma graczy doświadczonych, robi się problem.

Sławomir Adamus (Orlęta): - No cóż, zdarzają się takie mecze. Szkoda, że dzisiaj przytrafiło się to akurat nam, ponieważ przegrać takie spotkanie to była naprawdę sztuka. Pierwsza bramka dała wiarę Lubliniance, a moi chłopcy już zwiesili głowy. Drugi gol był na dobicie, do tego samobójczy – chyba można to uznać za apogeum naszej złej postawy w tym meczu. Najgorsze jest to, że w 65. minucie zupełnie przestaliśmy prowadzić grę. Wiadomo, że mieliśmy dzisiaj dość ograniczony potencjał pod względem czysto piłkarskim. Naprawdę wyglądało to z naszej strony bardzo skromnie, ale mogliśmy wygrać ten mecz nawet prostymi środkami. Czy zgadzam się z tym, że zabrakło lidera w drużynie? Tak, ponieważ w końcówce powinniśmy zagrać zdecydowanie, mocno, agresywnie. Oni też nie robili żadnych kombinacji, tylko szli na każdą piłkę, do końca. Właśnie dlatego Lublinianka zwyciężyła w tym spotkaniu. Nam zabrakło tego wszystkiego od 65. minuty, chłopcy pomyśleli „jakoś to będzie”. Kilku zawodników niestety nie dorasta do poziomu trzecioligowego. Pozostały nam trzy mecze - możemy jeszcze starać się, kombinować, ale wiem, że będzie nam bardzo trudno.



PO MECZU POWIEDZIELI:


Karol Ręba (Lublinianka-Wieniawa): - Wszyscy byliśmy podłamani po trzech porażkach z rzędu, ale wierzyliśmy, że podniesiemy się i wrócimy na dobre tory. Teraz mam nadzieję, że pojedziemy do Tomaszowa, aby pokazać, że potrafimy grać w piłkę. Później mamy kolejne mecze – z Kraśnikiem i Chełmianką, które także chcemy rozstrzygnąć na swą korzyść. Walczyliśmy dzisiaj do końca i wierzyliśmy, że uda się osiągnąć dobry wynik. W szatni powiedzieliśmy sobie konkretnie – wychodzimy i walczymy, jesteśmy drużyną, pokażmy to kibicom. Udało się zwyciężyć w ostatniej chwili.

Erwin Nowik (Orlęta): - Sam nie wiem, co powiedzieć po takim meczu. Prowadzimy 2:0 i nie może być tak, że dostajemy nagle trzy bramki. Do tego strzelamy sobie te gole sami, zresztą wychodzi tak praktycznie zawsze. Nie wiem, co dzieje się z tą drużyną. Bardzo chcemy, czasami może aż za bardzo i może z tego powodu nie idzie. Zgadzam się, że przegrywamy na własne życzenie. Rywale nam strzelają bramki, do tego my strzelamy sobie sami i oddajemy punkty.

Michał Szczygielski - Wspólnota
http://www.e-wspolnota.co...laski_3_2-5147/
_________________
"The truth is incontrovertible, malice may attack it, ignorance may deride it, but in the end; there it is."
 
Lubliner
Lubliner


Klub: Lublinianka; AS Roma
Skąd: Lublin
Wysłany: 2012-10-15, 09:25   

Cytat:
Sztukmistrzowie z Radzynia. Lublinianka - Orlęta Radzyń Podlaski 3:2

Marek Sadowski (Lublinianka-Wieniawa): - (...) Co sądzę o postawie zespołu w pierwszej połowie? Moi zawodnicy przestraszyli się meczu. Przestraszyli się odpowiedzialności, nikt nie brał na siebie gry poza Adrianem Ligienzą. Boczni obrońcy to już w ogóle katastrofa. Nie było zawodnika, który chciałby grać, generalnie wszyscy nie podołali zadaniu. Mówimy przecież o koncentracji, ale mówić i realizować to dwie zupełnie różne sprawy. Rafał Krupski miał kryć przy stałych fragmentach Adriana Zarzeckiego i Adrian znalazł się bez opieki. Dlaczego? Rafał potem mówi mi w przerwie, że on nie wie, który to Zarzecki. Jest to po prostu nieprawdopodobne – chłopak gra przez pół meczu i nie wie, kogo ma kryć. Zupełnie tego nie rozumiem.


Chyba o takich rzeczach o swoim zespole nie powinno się mówić na konferencji prasowej. Tego typu kwestie rozwiązuje się w szatni.

Wydaje mi się, że została zastosowana zasada wszyscy są winni oprócz mnie.
Problem krycia przez Krupskiego może być podnoszony wówczas, gdy zawodnikowi jasno powiedziało się jakiego zawodnika ma kryć, czyli pokazało zdjęcie albo wskazało na numer na koszulce z jakim biega. Nie bronię Krupskiego, ale być może ten biedny chłopak nie wiedział jak wyglądał Adrian Zarzecki, bo swoją drogą z całym szacunkiem do tego piłkarza, ale kto poza mieszkańcami Radzynia i trenerem Sadowskim zna Adriana Zarzeckiego, w Bracelonie, Interze, nawet w Górniku Łęczna ten piłkarz nie grał :) .
Ostatnio zmieniony przez Lubliner 2012-10-15, 09:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
Maniek
dawniej "Polityk"



Klub: KSL
Skąd: Lublin
Wysłany: 2012-10-15, 09:33   

to raz

a dwa, ze ciekawi mnie na jakiej zasadzie to bylo ustalone. powiedzial mu przed meczem "Rafal, masz kryc Zarzeckiego"? tyle? to ja sie w takiej sytuacji nie dziwie, ze nie wiedzial ktory to. nazwisk na koszulkach nie maja, a Zarzecki to chyba nie jest jakis mega znany pilkarz, zeby go rozpoznawac.
_________________
Duma Lublina to jest Wieniawy drużyna
 
kfak
Tylko KSL!



Klub: Lublinianka
Skąd: Lublin
Wysłany: 2012-10-15, 18:46   

Sadowski mistrz świata
_________________
Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją...
 
Makary
88888888



Klub: Lublinianka Lublin
Skąd: Wschód
Wysłany: 2012-10-18, 15:58   

Cytat:
Ekipa z Radzynia przegrała 2:3, chociaż do 67 minuty... prowadziła 2:0.

– Dużo rozmawiamy z piłkarzami. Indywidualnie i z całym zespołem. Na razie niewiele jednak z tego wynika. We wtorek spotkaliśmy się też z działaczami, żeby znaleźć przyczyny obecnego stanu rzeczy i coś na to poradzić. Największy problem jest taki, że w pojedynkę wielu naszych piłkarzy posiada spore umiejętności. Niestety, nie tworzą drużyny

I nad tym musimy przede wszystkim pracować. Ja analizowałem spotkanie w Lublinie na wideo i muszę przyznać, że gole dla przeciwników wynikały z naszej ogromnej niefrasobliwości. Lublinianka miała lepsze okazje, ale tych akurat nie wykorzystała.

W piłce często potrzeba też trochę szczęścia i gospodarze je mieli. Załatwili nas jednak także cechami wolicjonalnymi, bo im po prostu bardziej zależało na zwycięstwie i pokazali to na boisku, zostawiając na murawie sporo zdrowia – mówi trener Sławomir Adamus.

http://www.dziennikwschod...LKA03/121019336
_________________
"The truth is incontrovertible, malice may attack it, ignorance may deride it, but in the end; there it is."
 
Makary
88888888



Klub: Lublinianka Lublin
Skąd: Wschód
Wysłany: 2012-10-18, 23:15   

Cytat:
Lublinianka pokazała charakter

Używając terminologii bokserskiej, piłkarze Lublinianki w meczu 12. kolejki III ligi z Orlętami Radzyń Podlaski byli na deskach dwukrotnie. Podopieczni trenera Marka Sadowskiego zdołali się jednak podnieść. Nie tylko odrobili straty, ale dali radę zadać także decydujący cios.

Zespołu z Wieniawy nie załamał gol do sztani, strzelony przez rywali już w doliczonym czasie pierwszej połowy, ani także bramka zdobyta przez radzynian tuż po przerwie.

Najpierw w 67. minucie Mariusz Gołociński, który pojawił się na boisku dwadzieścia minut wcześniej, dośrodkował do Adriana Ligienzy, a ten efektownym strzałem nie dał żadnych szans bramkarzowi Krzysztofowi Stężale. Pięć minut później był już remis. Po dośrodkowaniu Michała Piechuty Daniel Wróblewski, obrońca Orląt, niefortunnie wbił głową piłkę do własnej bramki.

Zywcięstwo Lubliniance zapewnił w 82. minucie po szybkim, składnym kontrataku Karol Ręba. – Przespaliśmy pierwszą połowę. Po przerwie nasza gra była już o niebo lepsza. Gdy rywale strzelili drugiego gola, nie straciłem wiary w korzystny rezultat. Cieszę się, że zawodnicy, którzy pojawili się na boisku w drugiej połowie, przyczynili się do wygranej – mówił po meczu Marek Sadowski, trener Lublinianki.

Lublinianka – Orlęta Radzyń Podlaski 3:2 (0:1)
Lublinianka: Zapał – Boniaszczuk, Mazurek, Krupski, K. Ręba – Ligienza, Stępień (46 Gołociński) – Ozimek (64 A. Ręba), Gromba, Jeż (59 Piechuta) – Witkowski (18 Matheo).
Bramki: 0:1 Zarzecki 45, 0:2 Hołoweńko 48, 1:2 Ligienza 67, 2:2 Wróblewski 72 samob., 3:2 K. Ręba 83. Żółte kartki: Mazurek, Gromba (L.) , Król, Grajek, Wróblewski (O). Sędziował: Łaszkiewicz (Zamość). Widzów: 200.

Nowy Tydzień
http://www.nowytydzien.pl...akter&Itemid=17
_________________
"The truth is incontrovertible, malice may attack it, ignorance may deride it, but in the end; there it is."
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo